Belle Epoque

NOWY SERIAL

ŚRODA 21:30

OD 15 LUTEGO

TVN

To było modne ponad 100 lat temu! Topowe dodatki z czasów belle epoque

Udostępnij Tweetnij Wykop

Belle epoque, czyli lata 1871-1914, to czas postępu technicznego i rozwoju kultury, a jednocześnie ostatni okres w historii, gdy eleganckie kobiety obowiązkowo nosiły ciasne gorsety, wyszukane kapelusze i długie, misternie uszyte suknie. Mężczyźni pokazywali się natomiast w spodniach zaprasowanych w kant, marynarkach i cylindrach lub melonikach. Po I wojnie światowej ten rodzaj elegancji odszedł do lamusa, a moda - na fali emancypacji - stawała się coraz swobodniejsza. Cofnijmy się w czasie i przyjrzyjmy się, jak wyglądały najmodniejsze dodatki „pięknej epoki”.

Źródło: Shutterstock.com

Ponad 100 lat temu parasole, odwrotnie niż dzisiaj, nosiło się wiosną i latem jako ochronę przed słońcem, a nie przed deszczem (wyraz parasol pochodzi z języka włoskiego i dosłownie znaczy przeciw słońcu). Przed opadami chronił natomiast parapluj (z fr. parapluie, przeciw deszczowi), wyraz ten został odnotowany przez słownik języka polskiego z 1908 roku, później wyszedł z użycia. Parasole należące do eleganckich pań żyjących na przełomie XIX i XX wieku wykonane były z miękkiej tkaniny, a na brzegach najczęściej zdobiły je szykowne koronki. Te piękne przedmioty miały zwykle pastelowe odcienie dopasowane do kolorów sukni, a dla kobiet w żałobie zarezerwowana była czerń.

Przełom XIX i XX wieku to czasy, gdy osoby o słabszym wzroku nosiły okulary dość podobne do dzisiejszych. Składały się one z dwóch soczewek oprawionych w metalową, często srebrną, cienką ramkę i posiadały zauszniki. Co ciekawe, ludzkość potrzebowała prawie 500 lat, by znaleźć skuteczny sposób na trzymanie się okularów na nosie. Pierwsze szkła korekcyjne osadzone w jednej oprawie powstały już w XIII wieku, jednak wtedy można było je jedynie przykładać do oczu. Przez kolejne stulecia wymyślano coraz to nowe ręczne uchwyty, sprężyste mostki pozwalające zacisnąć okulary na nosie czy tasiemki, które owijało się wokół uszu. Dopiero w II połowie XVIII wieku w Londynie pojawiły się binokle z zausznikami podobne do znanych nam dziś okularów.

W „pięknej epoce” w świecie sztuki popularny był styl secesyjny, który charakteryzował się m.in. miękkimi liniami i niezwykle bogatą ornamentyką. Nie mniej dekoracyjne były damskie kapelusze. Na drucianych rusztowaniach kapelusznicy upinali barwione ptasie pióra, girlandy sztucznych lub suszonych kwiatów, zwoje tiuli, koronek i wstążek. Po 1900 roku trendy w kobiecych nakryciach głowy zaczęły się zmieniać, a francuski dyktator mody Paul Poiret wprowadził wschodnie turbany i opaski z pojedynczym piórem sterczącym jak antena. Popularność zdobywały też proste kapelusze z wąskim rondem.

W świecie mody męskiej dominowały dwa rodzaje nakryć głowy – cylinder i melonik. Ten pierwszy miał kształt wysokiej rury zakończonej małym rondem, a pokryty bywał atłasem, rzadziej jedwabiem, aksamitem czy filcem, a czasem nawet... skórami bobra i foki! Rozpowszechnił się w czasach rewolucji francuskiej i był popularny przez cały XIX wiek. W połowie stulecia pojawił się jego poważny konkurent – filcowy melonik z podwiniętym rondem i wypukłym denkiem podobnym do połówki melona (stąd nazwa). Melonik miał tę przewagę nad cylindrem, że lepiej trzymał się głowy, dzięki czemu rzadziej porywał go wiatr, a podczas polowań istniała mniejsza szansa, że kapelusz zostanie strącony przez gałęzie drzew.

Na przełomie XIX i XX wieku przedstawiciele wyższych sfer przez cały rok nosili rękawiczki. Zimą chroniły one przed chłodem, a latem – przed słońcem, gdyż ciemne, opalone dłonie kojarzone były z chłopstwem i klasą robotniczą. Na co dzień przywdziewało się rękawiczki krótkie, zaś na specjalne okazje kobiety wkładały efektowne, sięgające po łokcie rękawiczki operowe. Na salonach pojawiły się one już na przełomie XVI i XVII wieku, jednak największą popularność zyskały w czasach napoleońskich. Ich wielką miłośniczką była żona cesarza Francuzów Józefina, która podobno posiadała kolekcję rękawiczek liczącą tysiąc par, a swoją manię zamawiania sukien i dodatków ukrywała nawet przed mężem.

W czasach postępu technicznego i rosnącej popularności podróży koleją dużym udogodnieniem stało się posiadanie zegarka. W powszechnym użyciu były te kieszonkowe, na złotym lub srebrnym łańcuszku nazywanym dewizką, choć na przełomie XIX i XX wieku pojawiły się już pierwsze czasomierze naręczne. Zaczęły je nosić niektóre kobiety, a mężczyźni wciąż patrzyli na tę nowość z pogardą, twierdząc, że „prędzej kieckę zaczną nosić niż naręczny zegarek”. Ci, których nie stać było na zegarek, nosili czasem sam łańcuszek z tombaku przypięty do kamizelki. Dziś taką ozdobę przypina się do fraka.

Pełne szyku i elegancji stroje z przełomu wieków wiosną będzie można oglądać na małym ekranie - w serialu TVN „Belle Epoque”. To inspirowana prawdziwymi zbrodniami produkcja kostiumowo-kryminalna, której akcja toczy się w Krakowie. Bohaterów intrygi zagrają m.in. Paweł Małaszyński, Magdalena Cielecka, Olaf Lubaszenko, Anna Próchniak, Eryk Lubos i Weronika Rosati. Do 10 odcinków serialu trzeba było przygotować kostiumy dla ponad 150 postaci aktorskich i około 2 tys. statystów. Stroje pochodzą z wypożyczalni z Polski, Wielkiej Brytanii i Czech, a większość z nich przyjechała na plan z londyńskich magazynów Angels i Cosprop, których kostiumy wykorzystane były w takich produkcjach, jak „Prometeusz”, „Grand Budapest Hotel”, „Wielki Gatsby”, „Anna Karenina”, „Gra o tron”, „Downton Abbey”, „Lincoln” czy „Oliver Twist”. Część kapeluszy wykonała modystka na specjalne zamówienie, twórcy zamówili też kilka par obuwia na miarę dla postaci pierwszoplanowych, a także hełmy dla aktorów odgrywających strażaków. Przepiękna i kosztowna biżuteria pochodzi od prywatnych kolekcjonerów.

mmg/redakcja o2