Belle Epoque

NOWY SERIAL

ŚRODA 21:30

OD 15 LUTEGO

TVN

Stanisław Przybyszewski – skandalista jakich mało

Udostępnij Tweetnij Wykop

Wielu z nas, przyglądając się współczesnym artystom lub celebrytom, narzeka na ich sposób „prowadzenia się”. Częste zdrady, rozwody, zmiany partnerów, nieślubne dzieci, afery związane z używkami – niektórych może to szokować. W błędzie jednak będzie ten, kto sądzi, że jest to „znak naszych czasów”. Wystarczy przyjrzeć się życiorysowi Stanisława Przybyszewskiego. Szybko zrozumiemy, dlaczego w opisach jego osoby obok „pisarz Młodej Polski” zawsze pojawia się także określenie „skandalista”.

„Całe moje życie streściło się w tej wielkiej alternatywie: wszystko albo nic. Wybrałem wszystko”

Jan Tomkowski napisał o nim: „W dorobku Stanisława Przybyszewskiego znajduje się tylko jedno arcydzieło – jest nim nie książkowa, ale rzeczywista biografia pisarza zmieszana z legendą. Dzięki swej osobliwej biografii (…) stał się nieśmiertelny. Jest w niej wszystko: sława i zapomnienie, miłość i zdrada, skandal i poniżenie, wielki wzlot i beznadziejny upadek…”.

Urodził się w 1868 roku w rodzinie wiejskiego nauczyciela Józefa Przybyszewskiego i jego drugiej żony Doroty, córki organisty. Mając 21 lat, wyjechał do Berlina, gdzie przez rok studiował architekturę, potem medycynę, ale obu kierunków nie skończył. Z uczelni został wydalony za kontakty z ruchem robotniczym (za co również siedział w areszcie).
Otaczał się gronem wybitnych artystów, wśród których byli m.in. szwedzki pisarz, malarz i fotograf, uważany za ojca współczesnego teatru August Strindberg, czy wybitny malarz Edward Munch, który będąc pod wrażeniem poematu Przybyszewskiego „Requiem aeternam” („Msza żałobna”), namalował swój najsłynniejszy obraz „Krzyk”.

Stanisław Przybyszewski z żoną Dagny

Stanisław Przybyszewski z żoną Dagny

Źródło: Wikipedia

Cyganeria berlińska, cyganeria krakowska

Żyjąc w Berlinie, pisarz związał się z Martą Foerder, z którą spłodził troje dzieci. Nigdy się z nią jednak nie ożenił, a rodziną niespecjalnie się interesował. Już w rok po narodzinach młodszych pociech – Bolesława i Mieczysławy – poznał i poślubił piękną Norweżkę Dagny Juel. Nie przeszkadzało mu to pozostawać w związku z Martą, z którą doczekał się jeszcze córeczki Janiny. Kiedy kochanka zaszła w ciążę po raz czwarty, popełniła samobójstwo. Otruła się, bo wiedziała, że ukochany nigdy nie zostawi dla niej żony. Synem pary zajęła się matka Przybyszewskiego, zaś obie dziewczynki trafiły do przytułku. Sam pisarz, jako podejrzany o przyczynienie się do śmierci Marty, spędził tydzień w areszcie. Wydarzenia te nie przysporzyły mu zwolenników. Skandal odbił się głośnym echem zarówno w Berlinie, jak i w Polsce. A był to dopiero początek.

Z Dagny Przybyszewski miał dwoje dzieci – Zenona i Iwi. Mieszkali po części w Niemczech, po części w Norwegii, w końcu przeprowadzili się do Krakowa, gdzie pisarz objął redakcję „Życia”, stając się jednocześnie artystycznym przywódcą Młodej Polski i jednym z najbardziej znanych przedstawicieli cyganerii krakowskiej.

Nazywano ich tam „cygańskim małżeństwem”. Większość czasu spędzali wśród wielbicieli Stanisława, z którymi spotykali się w restauracji nazywanej „Paonem”, gdzie, jak wspominał Stanisław Wyrzykowski, pochłaniali oboje ogromne ilości alkoholu, a do tego, o czym wspominał Tadeusz Boy-Żeleński, Dagny szokowała i gorszyła pozostałych gości, grywając w bilard, co kobietom w najmniejszym stopniu nie uchodziło.

Kobiety jego życia

Już kilka miesięcy później Przybyszewski poznał kolejną miłość swojego życia – malarkę Anielę Pająkównę, która wspierała go nie tylko duchowo, ale i materialnie. Jednak żona i kochanka to dla Przybyszewskiego wciąż było za mało. Właśnie zaczynał się najbardziej burzliwy okres w jego życiu.

W tym samym mniej więcej czasie, goszcząc w domu Jana Kasprowicza, rozkochał w sobie jego żonę Jadwigę. O ich romansie szybko dowiedział się cały Kraków, a upokorzony Kasprowicz kazał małżonce wybierać między nim a kochankiem. Jadwiga wybrała tego drugiego. Porzucony mąż wraz córkami wyprowadził się z ich wspólnego domu.

Dagny długo miała nadzieję, że mąż się opanuje i zakończy swoje romanse. Gdy tak się jednak nie stało, rzuciła się w ramiona innego mężczyzny – poety Wincentego Brzozowskiego, dla którego odeszła od męża, zabierając ze sobą dzieci. Przybyszewski był ponoć upokorzony jej zachowaniem i skandalem, jaki wybuchł w tym momencie. Bowiem o ile na zdrady społeczeństwo przymykało jeszcze oko, o tyle odejście żony od męża było ze wszech miar szokujące.

Dagny przez rok jeździła po świecie, aż w końcu... wróciła do męża. Było to o tyle zaskakujące, że pisarz wciąż nie zakończył swoich wcześniejszych romansów, co więcej – już po naprawieniu relacji z żoną spłodził Anieli Pająkównie córkę (przyszłą pisarkę Stanisławę Przybyszewską).

Między małżonkami nie układało się najlepiej. Przybyszewski opublikował w „Chimerze” fragmenty swojej powieści „Synowie ziemi”, której autobiograficzna wymowa wyraźnie wskazywała na to, że opisuje swój związek ze wspaniałą kochanką i pogardzaną żoną. Dagny mocno to ubodło. Zaczęła coraz częściej opuszczać Warszawę na rzecz Krakowa, wokół niej kręciło się coraz więcej adoratorów.

Skandal nad skandale

Jedną z osób wybitnie zabiegających o uwagę i zainteresowanie Przybyszewskich był 21-letni Władysław Emeryk, bogaty młodzieniec, syn właściciela kopalni. Wielokrotnie zapraszał „cygańskie małżeństwo” do posiadłości swoich rodziców. W końcu wiosną 1901 roku zgodzili się go odwiedzić. W ostatniej chwili Stanisław musiał jednak zmienić plany – miał dołączyć do żony i synka za jakiś czas. Nie zdążył. Parę tygodni później otrzymał wiadomość, że Emeryk zastrzelił Dagny, po czym popełnił samobójstwo.

Wybuchł skandal. I to nie tylko w Warszawie czy Krakowie. O sprawie rozpisywały się media niemieckie, szwedzkie i norweskie. Rodzina Dagny była nachodzona przez ciekawskich, pojawiały się insynuacje, jakoby Przybyszewski miał mieć coś wspólnego ze śmiercią żony.

O tej sprawie mówiło się przez całe lata. Plotki powoli wyciszył dopiero ślub, jaki Stanisław zawarł z Kasprowiczową. Małżeństwo z zaborczą i dość krótko trzymającą go Jadwigą uspokoiło Przybyszewskiego. Tym bardziej, że na ekscesy nie pozwalało mu także nadszarpnięte wieloletnim alkoholizmem zdrowie.

A jedna z anegdot o pijackich przygodach pisarza, przytaczana przez Włodzimierza Kowalewskiego, opisuje spotkanie Przybyszewskiego z młodziutkim Leśmianem. Ten, chcąc zaimponować największemu z dekadentów, podczas libacji wyznał, że nie ma po co żyć i wkrótce zamierza popełnić samobójstwo. Przybyszewski wziął jego słowa na serio, dlatego był zdziwiony, kiedy spotkał młodego poetę żywego kilka dni później na ulicy. Zawstydzony Leśmian plątał się w zeznaniach, aż w końcu wymyślił dobrą wymówkę: po prostu nie miał pieniędzy na broń, z której mógłby się zabić. Przybyszewski natychmiast popędził do sklepu rusznikarskiego i wręczył Leśmianowi pistolet. Mimo tego wieści o samobójstwie młodego poety nadal nie nadchodziły. Przybyszewski nie wytrzymał, po tygodniu poszedł do mieszkania Leśmiana:
- Oddawaj pistolet! – zażądał w drzwiach wyraźnie zawiedziony.
- Kiedy nie mam. Przepiliśmy… – wyznał zawstydzony Leśmian.
- Trudno – mruknął Przybyszewski – i tak dobry z ciebie poeta. Wprawdzie nie samobójca, ale przynajmniej alkoholik!

Pisząc materiał, korzystałam z pracy Aleksandry Sawickiej „Skandalista Przybyszewski — życiowe i literackie faux-pas młodopolskiego Archicygana”.

Alicja Lipińska