Belle Epoque

NOWY SERIAL

ŚRODA 21:30

OD 15 LUTEGO

TVN

Najdziwniejsze narzędzia zbrodni – Polacy mają „fantazję”

Udostępnij Tweetnij Wykop

Zbrodnia i kara to temat fascynujący detektywów, sędziów i społeczeństwo od setek lat. Szczególne zainteresowanie wszystkich wzbudza zawsze narzędzie zbrodni…

Źródło: Shutterstock.com

Bohaterowie serialu „Belle epoque” niejednokrotnie będą musieli określić rodzaj użytej broni, by dotrzeć do prawdy o zabójstwie. Tak jak w przypadku osoby stojącej za zamordowaniem matki głównego bohatera, która nie zginęła z rąk przypadkowego kryminalisty, ale prawdopodobnie stała się ofiarą seryjnego mordercy kobiet.

Jakie narzędzia pojawiały się w świecie realnym?

Tillie Klimek – miłośniczka gotowania i arszeniku
Rodzina rocznej Otylii Gburek (imię i nazwisko zmieniła dopiero po kolejnym małżeństwie) wyemigrowała z Polski pod zaborami do Chicago w 1876 roku. Dziewczynka od najmłodszych lat przejawiała zamiłowanie do kuchni i nadzwyczajną zdolność przewidywania śmierci bliskich osób i zwierząt domowych z jej otoczenia. Po wielu latach okazało się, że ten „dar” był związany z jej morderczymi skłonnościami. Tillie Klimek po latach odpowiedziała za podtruwanie arszenikiem 20 osób: w tym kilku swoich mężów, kochanków i wścibskich sąsiadek. Trzynaścioro z nich zmarło, dlatego też do Tillie Klimek należy niesławny rekord największej liczby zabójstw, jaką kiedykolwiek popełniła mieszkanka Chicago.

Seweryn Kłosowski – chirurg, fryzjer i truciciel
Postać Seweryna Kłosowskiego (1865-1903) obrosła legendą, gdyż ten początkujący chirurg, który po wyjeździe z podwarszawskiej wsi do Londynu otworzył zakład fryzjerski, ma wiele wspólnego z morderstwami przypisywanymi „Kubie Rozpruwaczowi”. Czy Kłosowski faktycznie mordował prostytutki w Londynie i New Jersey – tego nie wiadomo, chociaż mieszkał w pobliżu miejsc zbrodni, a precyzyjne cięcia na ciałach niektórych ofiar mogą wskazywać na pracę chirurga. Pewnym jest, że przez pięć lat Kłosowski podawał swoim trzem żonom lekarstwa z trującym związkiem antymonu. Wszystkie kobiety zmarły w takich samych okolicznościach, jednak mężczyzna odpowiadał wyłącznie za śmierć ostatniej.

Tadeusz Kwaśniak – „Ręcznikowy dusiciel”
Tadeusz Kwaśniak, pedofil i seryjny morderca, któremu przypisuje się pięć morderstw dokonanych w różnych częściach kraju (m.in. Radom, Szczecin i Wrocław) na początku lat 90., jako narzędzia zbrodni używał ręcznika. Mężczyzna po wyjściu z więzienia, gdzie odsiadywał łącznie 12 lat za czyny lubieżne z udziałem małoletnich dziewczynek, rozpoczął swój morderczy i pedofilski proceder. Kwaśniak atakował i gwałcił chłopców w wieku 9-12 lat, a następnie dusił ich ręcznikiem. Niektóre ofiary zdołały przeżyć spotkanie z Kwaśniakiem. Pięciu chłopców nie miało jednak tyle szczęścia.

Władysław Mazurkiewicz – „Elegancki morderca”
„Wyjątkowość” zbrodni popełnianych przez Władysława Mazurkiewicza polegała nie tylko na wykorzystaniu mniej lub bardziej nietypowych narzędzi, ale przede wszystkim ze względu na pochodzenie ofiar. Mazurkiewicz, który przyznał się do co najmniej 30 zabójstw dokonanych w latach 40. i 50., został skazany za spowodowanie śmierci sześciu osób, uznawanych w tamtym okresie za "niepełnowartościowe" w społeczeństwie socjalistycznym (Żydzi, członkowie arystokratycznych rodów itp.). Pewnym jest, że Mazurkiewicz zaczynał swój morderczy proceder od trucia ofiar cyjankiem potasu, zaś kolejnych morderstw dokonywał przy użyciu broni palnej. Mężczyzna przez wiele lat był bezkarny, a jego proces uznaje się za kompromitację wymiaru sprawiedliwości. Wiele wskazywało na to, że Mazurkiewicz miał solidne „plecy”, dlatego mógł liczyć na przychylność prokuratorów i milczenie świadków.

Stanisław Modzelewski – dusiciel z szalikiem
W latach 50. i 60. XX wieku Stanisław Modzelewski zamordował siedem kobiet i usiłował zabić pięć kolejnych osób. Morderca zwany „Wampirem z Gałkówka” (od nazwy miejscowości, w której znaleziono cztery ofiary) był seryjnym dusicielem i sadystą, który zabijając kobiety w przedziale wiekowym 18-87 lat, doznawał zaspokojenia seksualnego. Ulubionym narzędziem zbrodni Modzelewskiego był szalik owijany wokół szyi ofiary. Zdarzało się jednak, że mężczyzna zabijał gołymi rękami, chustką lub apaszką, zaś ostatnia ofiara, 87-letnia mieszkanka Warszawy, została przez niego najprawdopodobniej utopiona w wannie.

Morderca homoseksualistów z Łodzi
W latach 1988-1993 na terenie Łodzi doszło do serii niewyjaśnionych morderstw na mężczyznach o orientacji homoseksualnej. Sprawca, który nigdy nie został ujęty przez policję, spotykał się ze swoimi ofiarami na tzw. „pikietach”, gdzie łódzcy geje zawierali nowe znajomości. Zwłoki ofiar znajdywano zazwyczaj w ich mieszkaniach. Mężczyźni byli w większości przypadków krępowani sznurem czy przewodem, a następnie mordowani za pomocą noża. Niektóre ofiary nosiły ślady uduszenia gołymi rękami lub ścierką wepchniętą w usta. Inne były brutalnie katowane. Tożsamość seryjnego mordercy nigdy nie została ustalona, choć wiele poszlak potwierdza teorię, iż morderca sam był homoseksualistą nienawidzącym swojej orientacji, który zmarł na AIDS.

Paweł Tuchlin – „Skorpion” z młotkiem
Paweł Tuchlin, figurujący w kartotekach milicji pod pseudonimem „Skorpion”, dokonał w latach 1975-1983 dziewięciu zabójstw na terenie Pomorza. Jego ofiarami padały młode kobiety (18-35 lat), które ginęły od ciosu młotkiem owiniętym bandażem. Tuchlin tłumaczył na rozprawie, że owijał obuch z zimnego metalu, by nie ziębił go w brzuch, kiedy wsadzał młotek za pasek i chodził po ulicach w poszukiwaniu kolejnej ofiary. Paweł Tuchlin, prywatnie mąż i ojciec dwójki dzieci, tłumaczył swoje postępowanie chęcią polepszenia samopoczucia.

Jakub Zagalski