Belle Epoque

NOWY SERIAL

ŚRODA 21:30

OD 15 LUTEGO

TVN

Must-have gentlemana z początku XX wieku

Udostępnij Tweetnij Wykop

Dziś każdy wie, co kryje się pod hasłem „elegancki mężczyzna”. Jednak na polskim gruncie określenie to pojawiło się właściwie dopiero wówczas, gdy panowie zaczęli odchodzić od „fikuśnej” mody francuskiej i z początkiem XX wieku postanowili się ubierać na styl angielski. Innymi słowy – gdy ekstrawaganckich dandysów wyparli eleganccy gentlemani.

Źródło: TVN

Jeszcze wcześniej, czyli w XVII i XVIII wieku, w męskiej garderobie dominowały tzw. szustokory, czyli dopasowane kaftany sięgające do kolan, z długimi mankietami zdobionymi haftami. Do tego nosiło się spodnie - również do kolan - i getry. Z czasem męskie stroje zaczęły ulegać uproszczeniu, co wynikało przede wszystkim z potrzeby wygody i zmieniających się warunków życia. Zaczęły pojawiać się fraki, dłuższe (lecz nadal wąskie) spodnie i dwurożne kapelusze. Wciąż jednak stawiano na bogactwo zdobień i różnorodność barw. Krawaty dobierane były stosownie do pory dnia i okoliczności, szyje panowie często obwiązywali sobie także chustą.

Z czasem jednak w męskiej modzie zaczęły dominować kolory ciemniejsze i znacznie bardziej stonowane. Nogawki spodni sięgnęły cholewek butów i znacznie się poszerzyły, a szustokory zastąpiono długimi płaszczami. Zamiast fraków zaczęły pojawiać się surduty, a chwilowa moda na noszenie przez mężczyzn gorsetów w celu podkreślenia talii [sic!], na szczęście odeszła do lamusa. Z kolei w drugiej połowie XIX wieku wykształcił się garnitur, którego wszystkie części: marynarka, spodnie i kamizelka uszyte były z tego samego materiału w tym samym kolorze, co w porównaniu z wcześniejszą „pstrokacizną” uznać należy za niemałą rewolucję. Pojawiały się za to wzory kraciaste.

Od XIX wieku na męskich głowach królowały cylindry – nie tylko czarne, ale także i w jasnych kolorach. Jednak, jak donosił cytowany na stronie Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego „Tygodnik Mód i Powieści” z 1908 roku, „Wiadomo wszystkim, że w dziedzinie mód kobiecych stolicą i wyrocznią jest Paryż, ale nie wszyscy wiedzą, że od lat wielu o modach męskich rozstrzygają głowy koronowane, których fantazje lub chwilowe potrzeby, ogół mężczyzn naśladuje ślepo! (...) Dziś we Francji republikańskiej nikt nie naśladuje prezydenta, ale za to Francuzi przejmują mody z Anglii, gdzie od lat wielu jest wyrocznią król Edward VII. (...) Edward VII nie lubił nosić wysokiego kapelusza i chcąc zamanifestować swój gust, pojechał na wyścigi do Ascot w filcowym meloniku – co było zerwaniem ze starą tradycją brytyjską. Nazajutrz cylindry zaczęły znikać z głów, a ich miejsce zastąpiły meloniki. To właśnie takie – niskie i o relatywnie niewielkim rondzie - nakrycia głowy możemy podziwiać w serialu „Belle Epoque”.

Oprócz wspomnianych meloników panowie nosili także płaskie słomkowe kapelusze z szeroką ciemną wstążką, a do stroju sportowego i do polowania – czapki z daszkiem.

W końcu po tych wszystkich perturbacjach ukształtował wizerunek eleganckiego mężczyzny z początku XX wieku: ubranego na co dzień w spodnie z wywiniętymi mankietami nogawek i jednorzędową marynarkę, zaś wieczorami we frak lub smoking. Koszule miały wysoki, sztywny kołnierzyk. Kraciaste marynarki były częstym elementem stroju sportowego – idealnego np. do przejażdżek coraz popularniejszym bicyklem. Krawaty powoli ustępowały miejsca muszkom (role ponownie odwróciły się po 1935 roku).

Na przełomie wieków uspokoiły się także trendy związane z uczesaniem. Po modzie na otulające całą głowę loki lub zaczesywaniu włosów do przodu i układaniu ich w bujną grzywę (wystarczy przypomnieć sobie zdjęcia młodego Adama Mickiewicza), panowie w końcu zaczęli skłaniać się ku fryzurom prostym, z przedziałkiem, choć włosy nie powinny być całkiem krótkie. Ułożyć je pomagała tłusta pomada. Dużą popularnością wciąż cieszyły się bokobrody, podobnie jak wąsy – szczególnie te lekko zakręcone ku górze. Jednak coraz więcej panów goliło twarz na gładko.

Na nosie wielu z nich miało okrągłe oprawki okularów, a w dłoni nie mogło zabraknąć zdobionej laski. Choć furorę zaczęły w tym czasie robić zegarki na rękę, to do mody tej przekonały się jedynie panie. Mężczyźni nie wyobrażali sobie innego czasomierza niż zegarek kieszonkowy, często z dewizką (na zdobionym łańcuszku). Wraz z wybuchem Wielkiej Wojny pragmatyzm wygrał z wcześniejszym pojęciem elegancji, a mężczyźni – wzorem pań – również polubili zegarki na rękę.

Na początku XX wieku wielu panów zaczynało powoli marzyć także o własnym automobilu (słowo „samochód” przyjęło się w Polsce dopiero po roku 1918). Furorę robiły także pierwsze aparaty fotograficzne, które - jak można było przeczytać w gazecie „Czas” z 1889 roku - powoli zaczynały się stawać „najlepszym prezentem na Gwiazdkę”.

Alicja Lipińska