Belle Epoque

NOWY SERIAL

ŚRODA 21:30

OD 15 LUTEGO

TVN

Misia Godebska – polska femme fatale w Paryżu. Muza największych artystów

Udostępnij Tweetnij Wykop

Misia Godebska to polska femme fatale żyjąca w Paryżu i zakochana w nim bez pamięci. Nie była klasyczną pięknością, jednak mężczyźni tracili dla niej głowę, przez co wpadała w częste romanse. „Misia była prawdziwą muzą, postacią niezwykle trudną, władczą, z którą na pewno nie było łatwo żyć”. Polka nazywana Królową Paryża dzięki wyczuciu, dobremu smakowi i gustowi wpłynęła na rozwój kultury oraz sztuki belle époque. Była jedną z najczęściej portretowanych kobiet świata, a malowali ją Toulouse-Lautrec, Renoir, Vuillard, Bonnard i sam Picasso. Na czym polegał fenomen Misi Godebskiej, która wpłynęła na losy śmietanki paryskiej początków XX wieku i przyjaźniła się z Coco Chanel?

Źródło: Shutterstock.com

Przyszła na świat 30 marca 1872 r. w Petersburgu. Była córką Polaka urodzonego we Francji i Belgijki. Jej rodzice pochodzili ze środowisk kulturalnych – ojciec Cyprian Godebski był rzeźbiarzem. Dziadkiem Misi, a ojcem jej matki Zofii, był wiolonczelista Adrien-François Servais. Zofia zmarła przy porodzie, dlatego wychowaniem wnuczki zajęła się babka mieszkająca w pobliżu Brukseli. Opiekunka zadbała o jej solidne wykształcenie i uczyła ją gry na fortepianie. Dziewczynka otrzymała imiona Maria Zofia Olga Zenajda Godebska, jednak polskie brzmienie swego imienia zachowała na zawsze.
W późniejszych latach opiekę nad nią przejął ojciec wraz z drugą żoną. Umieścili Misię w klasztorze w Paryżu, skąd uciekła do Londynu w wieku 14 lat. Rok później wróciła do ukochanego miasta i wyszła za mąż za Tadeusza Natansona. Kochała Paryż, który zwiedzała, przechadzając się bulwarami i zajadając się pieczonymi kasztanami. Po wędrówkach po muzeach, kościołach i starych uliczkach paryskich lubiła odpoczywać na ławeczkach ogrodu Luksemburskiego.

Znajomości męża, który był krytykiem sztuki z Warszawy, pozwoliły Misi bywać w towarzystwie. Jej paryski salon kreował artystów, a bywanie w jej domu umożliwiało zyskanie sławy i budowę nazwiska liczącego się w śmietance towarzyskiej i paryskiej kulturze. Na śniadania przychodził Toscanini, a do grona serdecznych przyjaciół należał Paul Ambroise Valéry, poeta i eseista. Na jednym z takich spotkań gościł dopiero co przybyły z Hiszpanii, nikomu jeszcze nieznany młodziutki malarz podpisujący swoje obrazy P. Ruiz Picasso.

Była osobą magnetyzującą, charakteryzującą się wolną, bystrą myślą kierowaną w stronę rozwoju sztuki. Ale nie była klasyczną pięknością. Na portretach widać, że Misia jest „posągowa”, mocno zbudowana, ma duży biust, wspaniałe ramiona i piękną szyję. Jednak olśniewała obyciem i jasnością umysłu. „Przyciągała, bo była kobietą wolną, a jednocześnie finansowała wiele projektów”. W tym właśnie tkwi sekret jej wielkiej sławy oraz powodu, dlaczego została muzą Renoira i Toulouse-Lautreca. Proust, Colette uczynili ją bohaterką swoich utworów, a Debussy i Strawiński dedykowali jej swoje dzieła.

Przyjaźń była uczuciem stałym w życiu Misi, w przeciwieństwie do uczucia miłości do mężczyzn. Pierwszy mąż, popadając w bankructwo, wepchnął ją w ramiona milionera Alfreda Edwardsa, wydawcę dziennika „Le Matin”. Trzy lata później została kochanką, a w roku 1920 żoną malarza hiszpańskiego José Maria Sert y Badia. I to właśnie on był jej wielką miłością, jednak siedem lat później pozwoliła mu ożenić się z inną.

Nazwisko Misi jest nierozerwalne związane z rozwojem kariery Coco Chanel. To ona wyczuła ogromny talent projektantki, a ich przyjaźń przetrwała do śmierci Polki. Co roku zabierała Coco do Ameryki, aby pomóc jej zdobywać rynek amerykański. Ikona mody rewanżowała się lansowaniem sztucznej biżuterii pomysłu przyjaciółki z Polski i ogromną przyjaźnią aż do jej śmierci.
Godebska uległa jednak uzależnieniu od narkotyków. Chanel pamięta, jak siłą musiała wyciągać ją z apteki, gdzie domagała się od farmaceuty morfiny bez recepty. Był to dla Misi sposób walki z samotnością i pustką po śmierci najbliższych. Pod koniec swojego życia prawie straciła wzrok. Zmarła w wieku 78 lat w Paryżu
Anna Wójtowicz